„Tunnel Of Love”

Bruce Springsteen

„Tunnel Of Love” to ósmy album studyjny Bruce’a Springsteena, wydany 5 października 1987 roku. Tym razem Boss nagrał większość partii sam, często przy użyciu automatów perkusyjnych i syntezatorów.

W 1989 roku „Tunnel Of Love” został sklasyfikowany na 25. miejscu na liście magazynu „Rolling Stone” – „100 najlepszych albumów lat osiemdziesiątych”. W 2012 roku ten sam magazyn umieścił go na 467. miejscu na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów.

W 1988 roku „Tunnel Of Love” uzyskał status potrójnej platyny w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Singiel „Brilliant Disguise” był jednym z największych hitów tej płyty. Osiągnął 5. miejsce na liście Billboard Hot 100.

Od sfrustrowanego Amerykanina

do nieszczęśliwej miłości

Po monumentalnym sukcesie „Born In The U.S.A.”, który wypełnił stadiony i przyniósł Bruce’owi Springsteenowi status globalnej gwiazdy, nikt nie spodziewał się takiego zwrotu. „Tunnel Of Love” wyróżnia się na tle pozostałej twórczości Bossa zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Artysta zrezygnował z rockowych hymnów o marzeniach obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki. Zamiast tego zaoferował nam bardzo osobiste ballady o nieszczęśliwej miłości.

Mam wszystko,

ale nie mam nic

Początek „Tunnel Of Love” to klasyczny utwór o tym, że mężczyzna może mieć wszystko, ale co z tego, jak nie może mieć kobiety. „Ain’t Got You” to utwór, który wydaje się wesoły? Albo przynajmniej zabawny.

Początek, zaśpiewany a capella, brzmi jak zaproszenie do wspólnej zabawy. W kolejnych wersach dołączają rytmiczna gitara i harmonijka, budując prosty, barowy klimat. W mojej wyobraźni pojawia się obraz ulicznych grajków w znoszonych spodniach, stojących pod tawerną gdzieś na Dzikim Zachodzie. Rozbawieni przechodnie przystają na moment i wrzucają monety do leżącego na ziemi kowbojskiego kapelusza.

I got the fortunes1) of heaven in diamonds and gold
I got all the bonds2), baby, that the bank can hold
I got houses 'cross the country, honey, end to end
And everybody, buddy, wants to be my friend
Well I got all the riches, baby, any man ever knew
But the only thing I ain’t got, honey, I ain’t got you

Mam fortunę1) nieba w diamentach i złocie
Mam wszystkie obligacje2), kochanie, jakie bank może pomieścić
Mam domy wzdłuż kraju, kochanie, od granicy do granicy
I każdy, kumpel, chce być moim przyjacielem
Cóż, mam bogactwa, kochanie, których nikt dotąd nie znał,
Ale jedyną rzeczą, której nie mam, kochanie, nie mam Ciebie

I w tym momencie Bruce puszcza oczko do przechodzącej dziewczyny.

Mimo że „Ain’t Got You” to utwór o charakterze barowej przyśpiewki da się już wyczuć pewnego rodzaju ironię, która zwiastuje nadejście ciemnych chmur. Dokładnie tak jest w kolejnych utworach.

„Tougher Than The Rest”

Powolne tempo, prosty rytm perkusyjny, minimalistyczne klawisze i ciepły wokal Springsteena tworzą atmosferę skrytej melancholii. „Tougher Than The Rest” to zwrot w zupełnie innym muzycznym kierunku niż „Ain’t Got You”, ale i dotychczasowej twórczości Bossa.

„Tougher Than The Rest” nie jest zwyczajną piosenką o miłości. Nie opowiada o namiętnym biciu serca tylko walce o przetrwanie. Tylko o tym, że żeby kochać, trzeba być „twardszym niż reszta”.

Na całej płycie „Tunnel of Love” to chyba jedyny moment, gdzie pojawia się cień nadziei. Do tego ma też bardzo wzruszający teledysk. Zawiera on nagrania koncertów na żywo poprzeplatane ujęciami zakochanych ludzi, których złapano w różnych miejscach trasy „Tunnel of Love Express”. Pojawiają się w nim zarówno pary heteroseksualne, jak i homoseksualne, a wszystko w sposób wrażliwy i nienachalny. Chciałby się powiedzieć, po prostu prawdziwy.

To wszystko powoduje, że „Tougher Than The Rest” jest jeszcze mocniejsza w odbiorze. Wisienką na torcie jest przepiękna partia na harmonijce w końcowej części utworu.

Teledysk do „Tougher Than The Rest” nakręcił Meiert Avis.

To jak to jest

z tą miłością?

Słuchając „Tunnel Of Love”, naszła mnie pewna refleksja. Wydaje mi się, że uwielbiamy te wszystkie romantyczne historie, muzyczne, filmowe i książkowe, ponieważ są spełnieniem naszych niezrealizowanych marzeń.

Prawda jest jednak taka, że wszelkie kontakty międzyludzkie, nie tylko te o charakterze miłosnym, wymagają kompromisów. Wyjścia z własnej strefy komfortu. Gdybym miała więc wybrać wers, który najlepiej oddaje prawdę na temat miłości, wybrałabym ten z utworu „Cautious man”.

On his right hand Billy’d tattooed the love and on his left hand was the word fear
Na prawej ręce Billy wytatuował słowo miłość, a na jego lewej ręce było słowo strach

Słodka melodia,

gorzkie serce

Moją ulubioną kompozycją na płycie jest utwór „Two Faces”. Uważam, że kompozycja jest znakomitym świadectwem geniuszu Bruce’a Springsteena, który w przewrotny sposób potrafi opisać swoje wewnętrzne rozterki.

Sometimes mister I feel sunny and wild
Lord I love to see my baby smile
Then dark clouds come rolling by
Two faces have I

One that laughs one that cries
One says hello one says goodbye
One does things I don’t understand
Makes me feel like half a man

Czasami, panie, czuję się pogodny i dziki
Panie, uwielbiam widzieć uśmiech mojej ukochanej
Wtedy nadchodzą ciemne chmury
Dwie twarze mam

Jedna, która się śmieje, druga, która płacze
Jedna mówi cześć, druga mówi żegnaj
Jedna robi rzeczy, których nie rozumiem
Sprawia, że ​​czuję się jak pół człowieka

Brzmi to, jak proste wyznanie, ale w tych słowach kryje się głęboka prawda o ludzkiej naturze. Tekst pokazuje, że serce człowieka potrafi być pełne sprzeczności. Te ludzkie rozterki prowadzą nie tylko do naszej zguby, ale także do tego, że ranimy innych i wcale się nie czujemy z tym dobrze.

Muzycznie „Two Faces” stanowi potężny kontrast do gorzkiego tekstu. Melodia jest słodka jak cukierek. Szczególnie z partią organków na końcu utworu, która brzmi jak dżingiel z jakiegoś teleturnieju, w którym ktoś wygrał wakacje na Hawajach. To sprawia, że piosenka robi jeszcze większe wrażenie.

„Brilliant Disguise”

„Brilliant Disguise” to utwór, w którym Springsteen zdejmuje maskę rockowego twardziela i pokazuje swoje najbardziej kruche oblicze. To piosenka o nieufności. Najgorzej, że wcale nie do obcych ludzi czy świata, ale do własnego partnera i… siebie samego.

Nie ma chyba bardziej gorzkiego pytania w związku niż to, które pada w refrenie:
Is that you, baby, or just a brilliant disguise?
Czy to naprawdę ty, kochanie, czy tylko genialne przebranie?


Muzycznie utwór jest prosty i surowy. Słychać lekką gitarę, ciche organy i powtarzalny rytm. Nie ma tu ani rozbudowanych refrenów, ani wybuchów emocji. Zamiast tego pojawia się napięcie, które narasta z każdą linijką tekstu.

Teledysk do „Brilliant Disguise” także łamie schematy. Nakręcony w czerni i bieli, składa się z jednego, nieprzerwanego ujęcia. Widzimy Springsteena siedzącego nieruchomo na krześle w skromnej kuchni. Kamera powoli się zbliża, coraz bardziej skupiając się na jego twarzy.

Choć klip nie jest formalnie spektakularny, idealnie oddaje temat utworu — poczucie osamotnienia i zwątpienia.

Co ciekawe, choć w teledysku wykorzystano studyjne nagranie piosenki, partie wokalne Bruce zaśpiewał na żywo na planie. Ten zabieg powtórzył później w klipach do takich utworów jak „Better Days”, „Streets of Philadelphia” czy „Lonesome Day”.

Podobnie jak inne teledyski promujące album „Tunnel of Love”, również „Brilliant Disguise” wyreżyserował Meiert Avis.

Najbardziej prywatna podróż

Bruce’a Springsteena

„Tunnel Of Love” to być może najbardziej osobista i gorzka płyta Springsteena. Nie ma tu rockowych hymnów o życiu zwyczajnych ludzi. Nie ma też romantycznych historii o szczęśliwej miłości. Jest za to dojrzała opowieść o tym, jak trudno utrzymać związek i pozostać sobą w tym dziwnym świecie.

Dla fanów rockowego Springsteena to może być płyta trudna. Dla słuchaczy szukających prawdy i emocji pod powierzchnią dźwięków – pozycja obowiązkowa.

Młoda kobieta trzyma w rękach okładkę płyty winylowej Bruce'a Springsteena Tunel Of Love. Nie widać jej twarzy. Zasłania ją płyta winylowa.
Bruce Springsteen „Tunnel Of Love”
okładka płyty
Annie Leibovitz

Zaobserwuj mnie na FacebookuInstagramie. Będziesz na bieżąco z nowościami. Chcesz poznać mnie jeszcze bliżej? Zapisz się do Newslettera. A jeśli chcesz mnie zmobilizować do pisania jeszcze większej ilości artykułów, możesz postawić mi kawkę.

Dzięki, że jesteś!

Magdalena 🙂

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Chyba faktycznie przesłucham sobie w końcu Bruce’a Springsteena. Z twoich tekstów wyłania się obraz artysty, którego zupełnie nie znałem, a chyba chciałbym poznać. Póki co moje jedyne skojarzenia to „Born in the U.S.A.” i „Streets of Philadelphia”.