„Born In The U.S.A.”

Bruce Springsteen

Bruce Frederick Joseph Springsteen, znany również jako The Boss to amerykański gitarzysta, piosenkarz i kompozytor, którego raczej nie trzeba przedstawiać. Urodził się 23 września 1949 roku w Long Branch, New Jersey. W trakcie swojej ponad pięćdziesięcioletniej kariery muzyk sprzedał ponad 60 milionów płyt w Stanach Zjednoczonych i 150 milionów w pozostałej części świata.

Na swoim koncie ma ogromne ilości nagród Grammy i Oskara za piosenkę „Streets of Philadelphia” z filmu „Filadelfia”. Za szczególny wkład w kulturę i sztukę otrzymał dwa odznaczenia – Prezydencki Medal Woldnności od Baracka Obamy i Narodowy Medal Sztuk od Josepha Bidena.

Po wydanej w 2020 roku płycie pod tytułem „Letter to You” Bruce Springsteen stał się pierwszym w historii artystą, którego płyty podbiły szczyty list przebojów w każdej z ostatnich sześciu dekad. Jak konkurować z takimi dokonaniami?

Obecnie Boss razem z zespołem E Street Band (z którym występuje od 1972 roku) jest w trasie po Europie. Za tydzień koncert w Pradze, na który czekam od ponad roku. Dlaczego tak długo? Artysta już w zeszłym roku odwiedził stary kontynent, ale niestety z przyczyn zdrowotnych, część koncertów przełożono. W tym koncert w Czechach.

Wydarzenie dla mnie bardzo ekscytujące. Bruce Springsteen znajduje się, prawie że na szczycie mojej listy artystów, których muszę zobaczyć na żywo. Z tej okazji postanowiłam zebrać najciekawsze informacje na temat płyty, która zmieniła oblicze amerykańskiego rocka.

„Born in the U.S.A.”

4 czerwca 1984 roku wyszedł siódmy album Bruce’a Springsteena – „Born In The U.S.A.”. To znaczy, że dosłownie kilka dni temu świętowaliśmy 41 rocznicę wydania największego sukcesu Bossa w całej historii jego kariery.

Płyta sprzedała się w ponad 30 milionach kopii. Zajmuje 22. miejsce na liście najlepiej sprzedających się płyt w historii na świecie oraz 15. w Stanach Zjednoczonych. Aż siedem singli z „Born In The U.S.A.” znalazło się w pierwszej dziesiątce Billboard Hot 100.

Tak jak w przypadku większości płyt Bruce’a Springsteena teksty piosenek opowiadają historie przeciętnych Amerykanów zmagających się z trudami życia. Słodko-gorzkie treści przeplatające się z wpadającymi w ucho melodiami świadczą o mocno zakorzenionym patriotyzmie artysty.

W wywiadzie dla „Rolling Stone” 7 grudnia 1984 roku powiedział: We wanted to play because we wanted to meet girls, make a ton of dough and change the world.

Co w wolnym tłumaczeniu oznacza: Chcieliśmy grać, ponieważ chcieliśmy poznać dziewczyny, zarobić kupę kasy i zmienić świat.

To nie jest zwykła recenzja. Nie będę to zbyt dużo opowiadać o tekstach ani wspaniałej muzyce, bo płyta broni się bez niczyjej pomocy. Zamiast tego postanowiłam zebrać najciekawsze informacje na temat powstania tej płyty.

Kultowa okładka

Bruce Springsteen w niebieskich jeansach i białej koszulce stoi tyłem do aparatu na te flagi Stanów Zjednoczonych Ameryki. W kieszeni spodni ma czerwoną czapkę z daszkiem. To pozornie zwykłe zdjęcie wywołało wiele dyskusji o swoim znaczeniu, a miało po prostu nawiązywać do tytułowego utworu.

Niektórzy myśleli, że piosenka „Born in the U.S.A.” to wyraz poparcia Springsteena dla rządu Ronalda Reagana i traktowali okładkę albumu dosłownie. Inni, którzy zauważyli głębszy sens utworu, zaczęli plotkować, że zdjęcie pokazuje, jak Springsteen potajemnie oddaje mocz na amerykańską flagę.

Młoda kobieta trzyma w rękach okładkę płyty winylowej Bruce'a Springsteena Born In The U.S.A. Nie widać jej twarzy. Zasłania ją płyta winylowa.
Za sesję zdjęciową promującą płytę „Born in the U.S.A.” odpowiada Annie Leibovitz. Okładkę zaprojektowała Andrea Klein.

Springsteen zaprzeczył tym interpretacjom we wcześniej wspomnianym wywiadzie dla „Rolling Stone”. Powiedział wtedy, że zrobiono wiele zdjęć, ale ostatecznie zdjęcie jego tyłka wyglądało lepiej niż zdjęcie jego twarzy.

We took a lot of different types of pictures, and in the end, the picture of my ass looked better, than the picture of my face, so that’s what went on the cover. I didn’t have any secret message. I don’t do that very much. („Rolling Stone” 7 grudnia 1984)

W ten sposób najzgrabniejsze biodra Ameryki stały się ikoną popkultury.

„You can’t start a fire without a spark”

Prace w studiu trwały ponad 2 lata. Wiele kompozycji na „Born in the U.S.A.” stworzono jeszcze w trakcie nagrań, na wcześniejszą płytę „Nebraska”. Nagrano około 70 piosenek. Ostatecznie wybrano 11 utworów, jednak producent i menedżer zespołu Jon Landau uważał, że na płycie nadal brakuje singla, który odniesie spektakularny sukces.

Springsteen był, delikatnie, mówiąc wkurzony tym pomysłem. Pod wpływem silnych emocji powstał prawdziwy hit. Bruce napisał utwór „Dancing In The Dark” w swoim pokoju hotelowym w jedną noc. Jest on konsekwencją frustracji związanej z próbą napisania przebojowego singla.

Singiel ukazał się 4 maja 1984 roku. Słynny teledysk nakręcony przez Briana De Palmę stał się symbolem MTV i był początkiem kariery aktorskiej Courteney Cox, którą Springsteen wyciąga na scenę.

Piosenka „Dancing in the Dark” szybko wdarła się na miejsce 2. Billboard Hot 100, a także była w pierwszych dziesiątkach zestawień w innych krajach. Obecnie teledysk ma 440 mln wyświetleń na YouTubie.

„Cover Me”

To drugi kawałek na płycie, a zarazem drugi singiel z „Born in the U.S.A.”. Co ciekawe utwór początkowo napisano dla Donny Summer. Jednak Jon Landau uważał, że piosenka ma na tyle duży potencjał, że trzeba ją umieścić na płycie.

Okazało się, że decyzja była bardzo dobra. Singiel bowiem zyskał status Złotej Płyty w Stanach Zjednoczonych i Australii. Tak jak pozostałe utwory promujące „Born in the U.S.A.” królował na wielu listach przebojów.

Zamiast „Cover Me” Donna Summer dostała od Springsteena w prezencie utwór „Protection”.

„Vietnam”

We wrześniu 1981 roku Bruce Springsteen zakończył trasę koncertową promującą płytę „The River”. Od razu wynajął ranczo w Colts Neck w stanie New Jersey, gdzie skupił się na pisaniu nowego materiału. Tam powstał utwór „Vietnam”, który opowiada o weteranie wojny w Wietnamie.

W trakcie intensywnej trasy koncertowej Springsteen przeczytał autobiografię Rona Kovica z 1976 roku pt. „Urodzony czwartego lipca”. Historia Kovica, który został ranny i sparaliżowany podczas wojny w Wietnamie skłoniły Springsteena do serii spotkań z weteranami tej wojny. To zainspirowało go do napisania kilku utworów dotyczących wojny w Wietnamie.

W międzyczasie reżyser i scenarzysta Paul Schrader poprosił Springsteena o napisanie muzyki do filmu pt. „Born in the U.S.A.”. Scenariusz dotyczył pracownika fabryki w Cleveland, który pracuje w ciągu dnia, a nocą gra na gitarze w zespole. Springsteen przerobił tekst i muzykę do „Vietnam”. Tak powstał utwór „Born in the U.S.A.”.

Schrader nakręcił film, ale zmienił jego tytuł na „Light of Day”. Początkowo Bruce Springsteen miał grać w nim główną rolę, jednak ostatecznie z niej zrezygnował. W filmie zagrał Michael J. Fox.

„Born in the U.S.A.” nie znalazło się w filmie. Zamiast tego Springsteen napisał utwór „Light of Day”, który zaśpiewali Joan Jett i Michael J. Fox z ich zespołem stworzonym na potrzeby filmu – The Barbusters.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. „Born in the U.S.A.” jest na płycie „Born in the U.S.A.” i wszyscy kochamy ten utwór. Jest to również 3 singiel promujący to wydawnictwo.

Teledysk do piosenki nakręcił Johna Sayles. Składa się z nagrań wideo z koncertu Springsteena i E Street Band oraz scen pokazujących życie typowych amerykanów w drugiej połowie lat 80. Na sam koniec teledysku widzimy Bossa pozującego do zdjęcia na słynną okładkę „Born in the U.S.A.”.

„I’m On Fire”

Niespełna 3 minuty przyjemności. Najbardziej romantyczny utwór na „Born in the U.S.A.” i 4 singiel. Teledysk do „I’m On Fire” również wyreżyserował John Sayles.

Tylko w tym klipie nie wykorzystano klasycznych dla lat 80. występów na scenie. Zamiast tego stworzono namiętną historię z zamężną kobietą w białym stroju.

Przyznać się! Kto by nie chciał mieć tego białego Forda Thunderbirda… I Bruce’a Springsteena za mechanika.

Kiedyś to było

Ulubione słowa każdego niezadowolonego Polaka i jak się okazuje sfrustrowanego Amerykanina też. „Glory Days” to opowieść o człowieku, który z żalem wspomina swoje „dni chwały”. Tekst pierwszej zwrotki jest autobiograficzny i opowiada o spotkaniu Springsteena z byłym kolegą z drużyny baseballowej.

Teledysk do piosenki został nakręcony pod koniec maja 1985 roku, a za kamerą po raz kolejny stanął John Sayles. Większość scen pokazuje Bruce’a Springsteena i E Street Band grających w barze.

Ciekawostką jest to, że Steven Van Zandt szalejący u boku Bossa, nie był w tym czasie członkiem zespołu, ale zaproszono go do występu w tym teledysku. Wystąpili w nim również nowi członkowie zespołu, którzy nie brali udziału w nagraniach płyty „Born in the U.S.A.” – Nils Lofgren i obecna żona Springsteena Patti Scialfa. Dodam jeszcze, że ówczesna żona, Julianne Phillips, pojawiła się w końcowej scenie teledysku.

Patrząc na to, co zespół aktualnie wyczynia na scenie, można pokusić się o stwierdzenie, że nic się nie zmieniło od 1985 roku. Dobrze, że Steven Van Zandt wrócił do zespołu w 1999 roku i gra w nim do dziś.

Mój dom taki piękny

Cała płyta „Born in the U.S.A.” to sentymentalna podróż przy chwytliwych melodiach. Oprócz wymienionych wcześniej kompozycji płytę dzielnie promowały utwory „I’m Goin’ Down” i „My Hometown”. Ten drugi zamyka tę piękną historię o życiu „urodzonego w Stanach Zjednoczonych Ameryki”.

Bohaterem piosenki jest mężczyzna w wieku 35 lat (to prawie tyle, co ja mam teraz), który postanowił opuścić z rodziną miasto, w którym się wychował. Zanim to nastąpi, chce pokazać swojemu synowi to miejsce, aby dobrze je zapamiętał. W tym czasie wspomina walki na tle rasowym oraz trudną sytuację ekonomiczną w jego młodości. Tekst „My Hometown” nawiązuje do m.in. konfliktów rasowych w latach 60. w stanie New Jersey.

Chwilka refleksji

W tych ciężkich czasach zachęcam do samodzielnego przestudiowania tekstów piosenek Bruce’a Springsteena. To dość przykre, że 41 lat później niewiele zmieniło się na świecie, a Boss nadal ma z czego czerpać inspirację do swoich piosenek.

Żeby nie kończyć tak pesymistycznie.

Tym, którzy byli już na koncertach Bossa w Europie — zazdroszczę.
Tym, którzy dopiero mają to przed sobą – życzę miłej zabawy.


Zaobserwuj mnie na FacebookuInstagramie. Będziesz na bieżąco z nowościami. Chcesz poznać mnie jeszcze bliżej? Zapisz się do Newslettera. A jeśli chcesz mnie zmobilizować do pisania jeszcze większej ilości artykułów, możesz postawić mi kawkę.

Dzięki, że jesteś!

Magdalena 🙂

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Dzięki Magda za ten tekst. Szczerze mówiąc bardzo mało wiem na temat Bruca Springstina dlatego fajnie było przeczytać ten tekst. Może dzisiaj przesłucham sobie tej płyty, a tobie życzę udanego koncertu za tydzień 😉